szczerze?
nigdy nie-pomyślałam, że to mi może się zdarzyć.
ale wiesziałam, że to spotkanie z Tobą, Danielu, zakończy się źle.
nigdy nie-pomyślałam, że do domu odwiezie mnie policja.
no cóż.
za głupote się płaci,
a za grzechy pokutuje.
mandat + siedzenie w domu.
oj tak.
dłuugo sobie posiedzę.
a tu dopiero II dzień.
a mnie już nosi.
plany sylwestra się rozmyły.
zalały się parkowym piwem i Tobą, Danielu.
nie-będzie sylwestra z Janem, Dawidem ani z dziewczynami.
za to może być sylwester na wsi.
z babcią i bez zasięgu.
tak-tak.
skaczmy, kurwa ze szczęścia.